| cleyblog - archiwum: Także tego |
|
strona główna |
Także tegoŻyję. Frustracja pogłębia się z dnia na dzień. Na napisanie magisterki jakieś dwa tygodnie, praktycznie od zera. Mam pomysł na wiele wspaniałych wycieczek na które nie mam pieniędzy. I prawa jazdy jeszcze! Tak na przykład przez kraje bałtyckie, do Helsinek i hen na północ, potem do Norwegii, zahaczyć na parę dni o Lofoty, a potem wybrzeżem przez te wszystkie fjordy aż do Oslo i dalej do Szwecji i promem do kraju. Coś pomiędzy 7000 a 8000 kilometrów zajebistości w formie czystej. Ale musi poczekać. Mam także drugą zachciankę. Jest nią rower o taki: http://www.roweroweklimaty.pl/produkty/achielle-jules-zielono-szary#. Ma ręcznie robioną ramę, skórzane siodełko na sprężynach i w ogóle czego trzeba więcej? Cycle chick na 100%. Może być też ten, nieco spokojniejszy: http://www.roweroweklimaty.pl/produkty/achielle-miel-zielony. Jeżeli czytasz tego bloga bogaty amerykański milionerze, to proszę, kup mi rower. Co prawda nigdy nie jeździłem na holendrze i pewnie natychmiast bym z niego spadł. Jest wspaniały i chcę go bardzo chcę. Ale wiele zależy od tego, gdzie mi przyjdzie się osiedlić. No bo, z całym szacunkiem dla mojej ukochanej małej ojczyzny, w Rzeszowie taki rower byłby raczej nie na miejscu. Przez te kilka lat na obczyźnie tęskniłem za moim miastem, odwiedzałem je często i kipiałem dumą jak wyremontowali 10 metrów chodnika. Ale gdy tylko pojawiła się perspektywa powrotu na stałe, zacząłem żywić do niego coraz większy wstręt. Chyba się starzeję, bo zacząłem oglądać piłkę nożną. Całe dnie spędzam na czytaniu ze zrozumieniem artykułów w rodzaju "The intelectual preparation for the canon of 1215 against ordeals" i opasłych tomów spisanych sto kilkadziesiąt lat temu przez profesorów w idiotycznych perukach. No i kisnę, kisnę dalej. Ale pocieszam się, że jak skończę te nieszczęsne studia to zabiorę się za siebie w końcu. Pojadę polować na te karibu albo rozwinę się intelektualnie. Tak. 2010-08-23 09:31:11 skomentuj (1) |