księga gości


2011
wrzesień
2010
sierpień
2009
listopad
wrzesień
kwiecień
2008
grudzień
wrzesień
sierpień
lipiec
2007
grudzień
listopad
sierpień
styczeń
2006
grudzień
październik
czerwiec
maj
marzec
luty
styczeń
2005
grudzień
październik
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
luty
styczeń
2004
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2003
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec



ludzie listy piszą...
napisz coś do mnie

blogi
lightbringer.blog.pl juz nie istnieje ale link bedzie czekal na powrot. troche na zlosc.
sethrea.blog.pl sethrea.
zajin.blog.pl urocza.
gjallarhorn.blog.pl blog poety z rodowodem.
hal9001.blog.pl hal.
halibutt.pl/blog hal raz jeszcze.

cley


Znów.
Niesamowite. Wpadło mi do głowy dziś, że pewnie bloga już szlag trafił i nigdy niczego już nie będzie. Jednak jest wciąż.

Tak więc mój drogi pamiętniczku, życie mi się posrało jeszcze bardziej. Otóż chodzę do pracy, 5 dni w tygodniu, 8 godzin dziennie. Praca nudna, ciężka, stresująca. Do tego szefowie, no chamy po prostu, buraki, bo inaczej tego określić się nie da. Głupie kiepy, które dorobiły się kantując i wykorzystując ludzi. Niesamowite, ile taki burak potrafi mieć tupetu, buty wsiowej, za kogo on się nie uważa tylko dlatego, że ma gruby portfel i samochód Porszę. Świat jest, pamiętniczku, popierdolony po prostu.

Czekam na wielką zmianę. W tym momencie utrzymuje mnie przy życiu myśl, że rzucę tym wszystkim w cholerę za parę miesięcy.

Ogólnie rzecz biorąc uważam, że z całkiem dobrze zapowiadającego się młodego człowieka, straszny kiep nieciekawy ze mnie wyrósł.

Napisałem, by nie skasowali. Miejmy nadzieję, że kolejny post za rok lub półtora będzie weselszy i bogatszy w treść.

2011-09-18 23:48:53 skomentuj (3)
Także tego
Żyję. Frustracja pogłębia się z dnia na dzień.

Na napisanie magisterki jakieś dwa tygodnie, praktycznie od zera.

Mam pomysł na wiele wspaniałych wycieczek na które nie mam pieniędzy. I prawa jazdy jeszcze! Tak na przykład przez kraje bałtyckie, do Helsinek i hen na północ, potem do Norwegii, zahaczyć na parę dni o Lofoty, a potem wybrzeżem przez te wszystkie fjordy aż do Oslo i dalej do Szwecji i promem do kraju. Coś pomiędzy 7000 a 8000 kilometrów zajebistości w formie czystej. Ale musi poczekać.

Mam także drugą zachciankę. Jest nią rower o taki: http://www.roweroweklimaty.pl/produkty/achielle-jules-zielono-szary#. Ma ręcznie robioną ramę, skórzane siodełko na sprężynach i w ogóle czego trzeba więcej? Cycle chick na 100%. Może być też ten, nieco spokojniejszy: http://www.roweroweklimaty.pl/produkty/achielle-miel-zielony. Jeżeli czytasz tego bloga bogaty amerykański milionerze, to proszę, kup mi rower. Co prawda nigdy nie jeździłem na holendrze i pewnie natychmiast bym z niego spadł. Jest wspaniały i chcę go bardzo chcę. Ale wiele zależy od tego, gdzie mi przyjdzie się osiedlić. No bo, z całym szacunkiem dla mojej ukochanej małej ojczyzny, w Rzeszowie taki rower byłby raczej nie na miejscu.

Przez te kilka lat na obczyźnie tęskniłem za moim miastem, odwiedzałem je często i kipiałem dumą jak wyremontowali 10 metrów chodnika. Ale gdy tylko pojawiła się perspektywa powrotu na stałe, zacząłem żywić do niego coraz większy wstręt.

Chyba się starzeję, bo zacząłem oglądać piłkę nożną.

Całe dnie spędzam na czytaniu ze zrozumieniem artykułów w rodzaju "The intelectual preparation for the canon of 1215 against ordeals"  i opasłych tomów spisanych sto kilkadziesiąt lat temu przez profesorów w idiotycznych perukach. 

No i kisnę, kisnę dalej. Ale pocieszam się, że jak skończę te nieszczęsne studia to zabiorę się za siebie w końcu. Pojadę polować na te karibu albo rozwinę się intelektualnie. Tak.


2010-08-23 09:31:11 skomentuj (1)
Polacy zlikwidowali mułłę Kudusa.
Tak brzmi tytuł artykułu na stronie www.gazeta.pl . Zapewne podobny będzie w jutrzejszej wyborczej. Dzienniku liberalnym i postępowym.

Vanish likwiduje plamy, a Polacy likwidują ludzi.
2009-11-24 01:19:50 skomentuj (1)
wyznanie
tak. w takiej chwili jak ta (jest pół po północy, przede mną nauka do rana na egzamin poprawkowy, który mam jutro... a nie, to już dziś, na który nie uczyłem się nic, choć powinienem to robić od jakiegoś miesiąca, i tak go kurwa nie zdam i nic się w te parę godzin nie nauczę, ale spać mi się i tak nie chce) poznaje się przyjaciół. w biedzie. a poza tym poznaje się swoje głęboko skryte, może nieco wstydliwe gusta muzyczne. by pozostać w zgodzie ze sobą, muszę to wyznać wszem i wobec:

uwielbiam Norę Dżons. tak, tylko ona może mnie utrzymać przy życiu tej nocy. żadne tam jazzowe, czy progresywne dyrdymały. Nora.

a poza tym, to naprawdę planuję znowu zacząć tu pisać.

i papierosa nie mam nawet. matko.
2009-09-11 00:29:02 skomentuj (0)
wiele
zmieniło się u mnie, mój drogi pamiętniczku. zostałem studentem archeologii.

zapewne przestane nim być po sesji letniej.

a i mam swoje własne dudy. nie umiem na nich grać tak samo, jak nie umiałem grać na pożyczonych.

wesołych świąt i do zobaczenia za kolejne pół roku.
2009-04-10 20:29:37 skomentuj (2)
jak zwykle
nie kasujcie mnie
2008-12-28 01:34:53 skomentuj (3)
wczoraj
wierni fani mojego bloga prosili mnie, bym zrobił notkę. Tak więc na specjalne ich zyczenie robię:

Nie mam zbytnio co pisać. Tak więc wkleję cytat z książki którą właśnie czytam:
"We’re all strange inside. We learn how to disguise our differentness as we grow up."

2008-09-27 11:31:54 skomentuj (0)